Ciekawostki,  Siena,  Toskania,  Wszystkie wpisy,  Wydarzenia

Zrozumieć Sienę – Palio

Palio to do dziś najważniejsze wydarzenie w życiu mieszkańców Sieny i jej siedemnastu konkurujących ze sobą contrad. Poświęciliśmy im poprzedni wpis. Palio to niezwykle barwna uroczystość, do której miasto przygotowuje się niemal cały rok. Samo słowo palio oznacza jednak kawałek cennej tkaniny, który jest nagrodą w tym słynnym wyścigu na koniach bez siodeł. Zawody te sięgają roku 1652. Ustalono wtedy, że będą się odbywać co rok 2 lipca. W 1774 roku do uroczystych wydarzeń w Sienie dodano drugą datę – 16 sierpnia. W te dwa dni co roku Siena jest gospodarzem i świadkiem tego niezwykłego widowiska. W 1729 roku edyktem księżnej Violante Beatrycze Bawarskiej ustalono oficjalne granice contrad. Dokument zmniejszył także ich liczbę z dwudziestu trzech do obecnych siedemnastu. Contrady, które przeszły tym samym do historii to: Kogut, Żmija, Niedźwiedź, Lew, Mocny Miecz i Dąb. Palio jest też świętem kościelnym. Odbywa się ono w hołdzie Matki Boskiej z Provenzano (2 lipca) oraz Matki Boskiej Wniebowziętej (16 sierpnia).

16 sierpnia, w oślepiającym blasku błękitnego poranka, po nocy, którą niejeden spędził bezsennie, Siena budzi się wcześnie ogarnięta świątecznym podnieceniem. Contrade czynią gorączkowe, ostatnie już przygotowania. [1]

Tak widział przygotowania do Palio na początku XX wieku Paweł Muratow. Do dnia dzisiejszego procedura nie uległa jakimś znacznym modyfikacjom. Do dziś do kościołów wprowadza się konie celem ich poświęcenia przed wyścigiem, jak możecie zobaczyć na poniższym dokumencie filmowym (koniec pierwszej minuty):

Około 100 lat wcześniej świadkiem tego samego zwyczaju był właśnie Paweł Muratow, w contradzie Tartuca:

Co się zaś tyczy głównego uczestnika palio, wyróżnionego konia, z którym wszyscy wiążą swoje nadzieje na zwycięstwo, ów pojawia się, drżąc i parskając z podniecenia, prowadzony przez stajennego, barbaresco, i po pewnym wahaniu wchodzi po stopniach do kościoła. Ksiądz w stroju liturgicznym wita go odmawiając modlitwy i kropi wodą święconą, a koń lękliwie się cofa, patrząc w bok wilgotnym ślepiem, ale nie pozostawia na posadzce świątyni śladów swojego tu pobytu, co uznano by za najlepszą wróżbę powodzenia. [1]

Ten osobliwy, tak dziwny dla nas, zwyczaj wprowadzania zwierząt do kościołów trwa w Sienie do dzisiaj. Każda contrada ma swój kościół, w którym przechowywane są także trofea Palio. Widzicie więc jak niezwykle silnie zakorzenione jest to święto w tradycji siedemnastu dzielnic Sieny i w życiu ich kościołów.

Oto mały słowniczek przygotowany specjalnie dla was z przydatnymi zwrotami związanymi z Palio:

  • barbaresco – stajenny, opiekuje się koniem, przebywa razem z nim w stajni pilnując go aż do wyścigu;
  • comparsa – uroczysty pochód każdej z contrad, jaki ma miejsce rano przed Palio;
  • sbandierata – tradycyjna ceremonia podczas której alfieri zręcznie wymachują chorągwiami swoich contrad;
  • alfiere – chorąży, przedstawiciel contrady wykonujący zręczne manipulacje chorągwiami (naukę zaczynają już od najmłodszych lat);
  • tamburino – osobą grająca na bębnie (podobnie jak w przypadku chorążych, naukę zaczyna się w contradzie już od najmłodszych lat)
  • fantino – dżokej biorący udział w Palio;
  • contradaiolo – osoba zamieszkująca daną contradę (patrz: poprzedni wpis)
  • palio – chorągiew z wizerunkiem Matki Boskiej, będąca nagrodą w wyścigu oraz nazwa uroczystości;
  • carroccio – rydwan zaprzężony w cztery konie, wiozący palio podczas pochodu poprzedzającego wyścig;
  • nerbo – bat dżokeja;
  • nagroda Masgalano (od hiszpańskiego mas oraz galante, czyli najbardziej elegancki) – przypadająca najlepszym chorążym oraz bębniarzom za najbardziej udane i eleganckie pokazy w swojej sztuce.

Tymi słowami przejazd carroccio przed Palio w pierwszej połowie ubiegłego wieku opisywał Paweł Muratow:

Pojawia się historyczny carroccio, święty rydwan republiki, ciągniony przez cztery konie przybrane w szkarłatny aksamit z dewizami i herbami. Otaczają go dziesiątki konnych i pieszych żołnierzy w strojach jak z fresków Signorellego, a na zatkniętym na nim maszcie kołysze się historyczny dzwon Martinella. Wśród mnóstwa chorągwi i najrozmaitszych oznak rozwieszonych nad carroccio ledwo widać skromne palio, stanowiące nagrodę dzisiejszych zarodów. Siedem contrade, które nie uczestniczą w wyścigu kroczy za rydwanem […] [1]

Czarno-biała flaga na powyższym carroccio, to właśnie flaga Sieny.

A tak wygląda chorąży nagrodzony nagrodą Masgalano:

Tu występ tamburino:

Do dziś w każdym wyścigu bierze udział jedynie 10 z 17 contrad. Wybór dokonywany jest w wyniku sprawiedliwego losowania. Siedem contrad, które nie brały udziału w poprzednim wyścigu, trafia automatycznie na tegoroczną listę. A trzy pozostałe wybiera się z pozostałych dziesięciu. Losowanie to ma miejsce miesiąc przed wyścigiem.

W niedzielę losowania w oknach ratusza wywiesza się siedem chorągwi biorących udział contrad. Następnie odbywa się losowanie, które przeprowadza burmistrz i kapitanowie, a na placu ogromny tłum z zapartym tchem wyczekuje chwili, kiedy zostaną wywieszone barwy trzech wylosowanych contrad. Na ich widok contradaioli szczęśliwych contrad ekslopdują wręcz z radości i w euforii chórem wyśpiewują swoje hymny. [2]

Napięcie oczekiwania na Palio, rozpoczyna się więc już co najmniej na miesiąc przed wyścigiem. Konie wybierane są dopiero na 4 dni przed wyścigiem. Również w wyniku losowania. Losowania dokonuje burmistrz. Każdej z contrad podaje on imię konia, który został jej wylosowany. Z 10 koni, dwa lub trzy to sławne rumaki, kolejne 2 lub 3 to te, które już kiedyś brały udział ale bez powodzenia, a pozostałe to debiutanci. Nikt więc aż do losowania nie wie, jaki koń przypadnie której dzielnicy. Jak można się domyślić i temu losowaniu towarzyszą ogromne emocje. Te pozytywne w przypadku pomyślnego losowania, po wściekłość wśród bardziej pechowych contrad.

Stosunek do dżokejów jest co najmniej dziwny i niejednoznaczny. Dario Castagno przywołuje nawet lokalne powiedzenie, by im nigdy nie ufać. Często niejasne są ich układy przed Palio. Zdarza się ponoć, iż biorą pieniądze od konkurencyjnych contrad wpływając w ten sposób na wynik wyścigu. Obecnie większość dżokejów nie pochodzi ze Sieny, lecz z Sardynii. Sardyńczycy ze względu na drobniejszą budowę ciała świetnie się sprawdzają jako fantini. Według relacji Dario Castagno nie są oni kochaną grupą. Często po wyścigu dochodzi nawet do fizycznych napaści na nich. Najsłynniejszym z fantini do dziś zostaje Andrea De Gortes, zwany Aceto (Ocet). Wygrał on Palio aż 14 razy.

Konie są w Sienie uwielbiane, traktowane niemal jak święte. Wiele z nich zapisało się na lata w sercach sieneńczyków.

Sam wyścig trwa około 90 sekund i składa się z trzech okrążeń. Emocje sięgają zenitu, publiczność szaleje, a fantini na koniach robią wszystko, by wygrać wyścig. Nawet okładają się wzajemnie batami. Czasem spadają z konia, gdy te wpadają na zakręcie na boczne materace. Zdarza się, że wygrywa koń bez jeźdźca. Nie ma to znaczenia dla wyniku. Wygrywa koń, który jako pierwszy przekroczy linię mety.

W dokumencie (w języku włoskim) Il Palio, riflesso dell’anima możecie obejrzeć nagrania z Palio sprzed około 40 lat, ciekawe materiały archiwalne jak i wywiady z dzisiejszymi mieszkańcami Sieny, młodymi tamburini i alfieri. Świetnie pokazane są tam ogromne emocje towarzyszące Palio jak i przywiązanie sieneńczyków do swoich contrad i tradycji. Nie pozostaje wam już nic innego, jak wybrać się teraz osobiście to Sieny, by przeżyć z bliska to niezwykłe widowisko.

 

Dla osób znających język włoski wspomniany już dokument – Il Palio, riflesso dell’anima, dokument telewizji RAI o Palio:

 

[1] Paweł Muratow, Obrazy Włoch II, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988

[2] Dario Castagno, Za dużo słońca Toskanii, Wydawnictwo PASCAL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.